Uwaga - spojlery! Jeżeli nie czytaliście lub oglądaliście tego o czym piszę - uwaga - zdradzam szczegóły i często ważne informacje!
Blog > Komentarze do wpisu
"Ta, którą nigdy nie byłam"


Majgull Axelsson poleciła mi jakiś czas temu siostra. Zaczęłam od "Kwietniowej czarownicy" - strasznie smutna i dziwna książka. Bardzo mi się spodobała, choć z niewiadomego powodu nastawiłam się na coś trochę innego i ze względu na rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością wrażenia miałam dziwne...

Wiedziałam jedna, że muszę sięgnąć po kolejną książkę Majgull!

I do trafiłam na "Ta, którą nigdy nie byłam".

"Majgull Axelsson powraca z intrygującą powieścią o rozdwojeniu jaźni, poszukiwaniu tożsamości i codziennych wyborach, które w każdej chwili mogą skierować nasze życie w najmniej oczekiwaną stronę"

Okrutnie smutna historia MaryMarie - kobiety o dwóch imionach i dwóch osobowościach. Smutne dzieciństwo, nieudane małżeństwo (które powstało tak na prawdę dlatego, gdyż MaryMarie nie potrafiła odmówić), praca, która nie daje satysfakcji a do tego wypadek męża, który zostaje wyrzucony przez okno w jednym z wschodnioeuropejskich miast po skorzystaniu z usług nieletniej prostytutki.

Mary zabrała męża do domu i dała mu opiekę. Choć tak na prawdę nigdy mu nie wybaczyła. Zbudowała jednak mur pozorów. Nie było to trudne- budowała takie mury od zawsze...
Marie wyciągnęła wtyczkę od respiratora. Spędziła 6 lat w więzieniu.
Obie próbują na swój sposób poradzić sobie z rzeczywistością. Śnią o sobie nawzajem. Finalnie nawet zaczynają się komunikować. Scena ich rozmowy na temat wybaczania, samotności i wolności jest powalająca!

W książce widzimy wiele wątków toczących się równolegle, przeplata się życie Mary, z życiem Marie, oraz z sytuacjami z ICH przeszłości oraz z życia ICH przyjaciół z Klubu Bilardowego Przyszłość.

Niesamowite w książce jest to, że tak na prawdę nie wiemy, która z Pań jest "prawdziwą" osobą - czy Mary jest alter ego Marie, czy odwrotnie. Narracja w książce się zmienia - raz Mary mówi o sobie w pierwszej osobie i opowiada o Marie, raz Marie o Mary. Czasem Mary próbuje przestać wyobrażać sobie Marie, następnie znów jest odwrotnie.

"Nie mogę mówić, nie mogę żyć.
Teraz już wie, co to znaczy. Że nie może mówić nawet wtedy, gdy jest w stanie mówić. To dlatego nie może żyć. Nie naprawdę. Nie do końca. Nie tak, jak powinien żyć człowiek."

Mary cierpi na czasową afazję, nie może mówić. Kiedy afazja mija (nagle, tak nagle, jak się pojawiła), Mary zaczyna rozumieć...

"Latasz. I cierpisz, że nie możesz latać."

Książka Majgull jest niesamowitym, głębokim studium psychiki kobiety, która nie potrafi poradzić sobie z rzeczywistością, ucieka od niej, próbuje się ukryć, uciec od decyzji w sferze prywatnej. Niesamowite jest to, iż jej alter ego również nie jest szczęśliwe, więc ucieczka w swoje drugie ja również nie pomaga (którakolwiek tym drugim ja by była - Mary lub Marie).

Piękny finał książki, gdzie "wszędzie" zaczyna padać śnieg i gdzie zarówno Mary jak i Marie pływają w nocy kajakiem po jeziorze. I słyszą śpiew z domu Maud i Magnusa.

"Zaczynam się śmiać i zanurzam wiosło w wodzie, próbuję znowu się rozpędzić. Sverker. Zawsze ten sam. A tam, gdzie jest Sverker, jest też Klub Bilardowy Przyszłość.
Czekają na mnie. Moi przyjaciele. I mężczyzna, którego kochałam."

Cóż mają oznaczać te słowa? Czy MaryMarie znów ucieka od rzeczywistości w świat wyobrażeń?  Czy rzadna z nich, ani Mary, ani Marie nie potrafią żyć z podjętymi (w końcu!) decyzjami? Z zabiciem/odejściem od Sverkera?

Czy pojawia się trzecia rzeczywistość...?

niedziela, 01 listopada 2009, alex_konus

Polecane wpisy

Komentarze
2010/01/09 15:15:23
Fabuła tej książki brzmi interesująco, kto wie - może jeszcze skuszę się na jakąś powieść tej autorki mimo, że lektura "domu Augusty" była już wystarczająco ponura ;)