Uwaga - spojlery! Jeżeli nie czytaliście lub oglądaliście tego o czym piszę - uwaga - zdradzam szczegóły i często ważne informacje!
Blog > Komentarze do wpisu
Niezwykłe "Życie Pi"


(Uwaga - spoilery!)

Pierwsza książka z również pierwszego wyzwania literackiego przeczytana! I mówiąc szczerze, jeśli wszystkie kolejne będą równie wciągające, to chyba przebiję wstępne wyzwaniowe założenia! :)

"Życie Pi" zaczęłam czytać z mieszanką zafascynowania i rezerwy - z jednej strony od dawna już to planowałam, z drugiej słyszałam średnie opinie. Jednak już pierwsze strony niesamowicie mnie wciągnęły! Książkę czyta się świetnie, szybko i nie można się oderwać. Opis całej historii tak mnie wciągnął i zaciekawił, że chciałam wierzyć, że wydarzyła się na prawdę. 

Historia wciąga również opisami przyrody, oceanu, prostych czynności na szalupie i przemyśleń Pi. Cudna mięsożerna wyspa (swoją drogą nie mogę rozgryźć jakie było jej znaczenie? Co miała symbolizować?). Przeraża z drugiej strony opisami przemiany Pi wymuszonej straszną sytuacją, w jakiej został postawiony.

Podobał mi się bardzo opis chrześcijaństwa widzianego oczami hindusa. 
"Niewiele wiedziałem o chrześcijaństwie. Cieszyło się reputacją religii, która miała nielicznych bogów, za to obfitowała w akty przemocy. Natomiast szkoły chrześcijańskie cieszyły się dobrą sławą". 

Lub:
"Co takiego? Cała ludzkość grzeszy, a Syn Boży płaci za to własnym życiem? Próbowałem sobie wyobrazić ojca, jak mówi do mnie: 
- Piscine, lew wślizgnął się do zagrody lam i zabił dwie sztuki. Inny zabił wczoraj garnę. (...) Tego dłużej nie można tolerować. Coś należy zrobić. Pomyślałem, że jedynym sposobem, by lwy mogły odpokutować swoje grzechy, jest rzucenie im ciebie na pożarcie. 
- Tak jest, tato, to słuszna i logiczna decyzja. Muszę się tylko umyć.
- Alleluja, synu
- Alleluja, ojcze"

Wspaniały jest również "spis inwentarza", który zrobił Pi na łódce. Oto jego kawałek:
"6 pochodni, 5 wioseł, 4 flary z spadochronu, (...) 1 chłopiec w kompletnym, jeśli nie liczyć zgubionego buta, lekkim ubraniu, 1 hiena cętkowana, 1 tygrys bengalski, 1 szalupa, 1ocean, 1 Bóg".

I w kwestii Boga właśnie książka ta mnie również zaintrygowała. Na początku dowiedzieliśmy się, że dzięki niej uwierzymy w Boga. I potem doczytujemy książkę do końca, poznajemy "alternatywną" wersję całej historii i czytamy:
"- Proszę mi wobec tego powiedzieć: skoro nie ma pomiędzy nimi (wersjami historii) różnicy i żadnej nie da się potwierdzić, którą panowie wolą? Która jest lepsza: ta ze zwierzętami czy ta bez zwierząt?
Pan Okamoto: -Ciekawe pytanie...
Pan Chiba: - Ta ze zwierzętami.
Pan Okamoto: - Tak, Historia ze zwierzętami jest lepsza.
Pi Patel: - Dziękuję. I tak samo jest z Bogiem."

Tylko w mojej interpretacji ta właśnie wypowiedź może sprawić, coś zupełnie odwrotnego, niż uwierzenie w Boga. Mówi to bowiem, że mamy dwie historie - jedną barwną, na swój sposób piękną, humanitarną itp. I mamy tą drugą, która jest pewnie "tą prawdziwą", ale brutalną i okrutną. I to tylko od nas zależy, w którą z nich uwierzymy - czy w tą "z Bogiem" czy "bez Boga"... 

Swoją drogą niezmiernie mi się podobało zakończenie! To, że na kilku ostatnich stronach poznajemy alternatywną wersję. I to, że tylko od nas zależy, w którą z nich uwierzymy. I ostatnie słowa z raportu niedowierzającego pana Okamoto: "Niewielu rozbitków może się poszczycić przeżyciem tak długiego okresu na oceanie, a już na pewno żaden tym, że przeżył w towarzystwie dorosłego tygrysa bengalskiego". Piękne!

Podsumowując - książka niezmiernie mi się podobała! Wielowymiarowa a z drugiej strony bardzo prosta. I świetne zakończenie! Serdecznie polecam! :)

piątek, 12 lutego 2010, alex_konus

Komentarze
2010/02/27 14:04:20
Ojej! Jaka dobra książka na półce od ładnych paru lat czeka... Jakoś szybko mnie wtedy znudziła, ale teraz może by było lepiej. Dzięki!
-
2010/04/15 22:15:13
Bardzo ciekawa recenzja. Miałam bardzo podobne odczucia, nie wiedziałam tylko jak je opisać. Martel silnie zaznacza wątek wiary i to jest chyba w książce najpiękniejsze i najciekawsze :)
-
2011/01/10 13:19:41
Też czytałam jakiś czas temu tę książkę, i chociaż czytając miałam podobne odczucia jak te, o których piszesz, to jakoś nie udało mi się ubrać ich w słowa, dobrze, że znalazłam Twoją recenzję. Pozdrawiam!