|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Nie dla wszystkich, którzy pokochali Życie Pi!
(Uwaga - spoilery!) "Dla wszystkich, którzy pokochali Życie Pi. Poznajcie Kirana Sharrmę, który uwielbia muzykę, taniec i wszystko, co zmysłowe. Chłopiec czuje się inny, wciąż szuka swojego miejsca w życiu. Aż pewnego dnia doznaje olśnienia: może jego przeznaczeniem nie jest życie na ziemi? Dla Kirana rozpoczyna się długa, bolesna, ale i piękna wędrówka do prawdy o sobie..." Tak zachęca nas do zakupu okładka, dodając jeszcze, iż jest to "historia chłopca, który myślał, że jest Bogiem". Pamiętać muszę, aby nie sugerować się przy kupnie książki tym, co napisane jest na okładce! Książka bowiem niczym nie przypomina "Życia Pi"! Chyba, że za wystarczające podobieństwo uznajemy fakt, iż głównym bohaterem jest hinduski chłopiec snujący religijne rozważania. Więcej podobieństw nie widzę... Książka opisuje niezbyt fascynującą historię chłopca, który czuł się wyobcowany, inny. I myślał, że jest Kryszną. W myśleniu tym pomagała mu mieniąca się delikatnym błękitem skóra (!). Czytamy o młodym hinduskim chłopcu w Stanach, który nie ma przyjaciół, maluje się kosmetykami swojej mamy, tańczy balet i marzy aby zdobyć akceptację rówieśników poprzez występ w szkolnym konkursie talentów. Ponadto doświadcza pierwszych przeżyć erotycznych i powoli uświadamia sobie, że jest gejem. Zakończenie jest kulminacją banału! Bo jak inaczej można opisać sytuację, kiedy chłopiec podpala pracownię plastyczną a winę zgania na znienawidzonych kolegów (zemsta za lata odrzucenia), następnie pomimo zakazu rodziców wymyka się na szkolny konkurs talentów, przebiera w damskie ciuszki lecz pod koniec występu mdleje (ale w poczuciu wielkiej chwały i triumfu), aby w szpitalu dowiedzieć się, iż jego błękitna skóra to nie przejaw boskości, lecz efekt przedawkowania lekarstw... Ale nasz bohater nie załamuje się, lecz udaje mu się odnaleźć pozytywy sytuacji... "Tworzyłem własną fantazję - a przynajmniej tworzyło ja moje serce - i dzięki tej fantazji ukazałem swoje artystyczne Ja w jego najbardziej nieskrępowanej postaci. Dopóki oddajesz się fantazji, świat może być tak niepospolicie piękny, jakim chcesz go widzieć - choć ta fantazja bywa czasem melancholijna i smutna." Książce brak głębi, napisana jest banalnym językiem i mówi o niczym... Bardziej przypomina słaby opis amerykańskiego filmu dla młodzieży niż dobrą książkę. Stanowczo NIE POLECAM! sobota, 20 sierpnia 2011, alex_konus
Tagi:
Satyal
|